Gothic II – Górnicza Dolina
– Musisz udać się do dawnej siedziby Gomeza w Górniczej Dolinie bohaterze! Tylko w ten sposób będziesz mógł dostąpić zaszczytu dzierżenia Oka Innosa! – rzekł podstarzały dowódca Paladynów z Górnego Miasta Khorinis.
– Ale czego mógł się tam spodziewać? Czy coś się zmieniło? – spytał Bezimienny
– Chłopcze… Ja na twoim miejscu spieprzałbym tam gdzie wzrok Beliara nie sięga, o ile w ogóle na świecie istnieje takie miejsce. Ale na Innosa, będę się modlił za powodzenie Twojej misji – strapiony Lord Hagen siadł ciężko na swój tron – a teraz odejdę, niech Bóg światłości doda Ci odwagi i głupoty. Odwagi, żebyś się nie oglądał za siebie. Głupoty, bo każdy odważny bohater jest zarazem głupcem…
Odszedłem, pewnym krokiem mijałem przecznice miasta, by w końcu wyjść w całym rynsztunku poza bramy. Strażnik stojący na rozstaju dróg spojrzał mi w oczy ze współczuciem. Zignorowałem chęć powrotu. Ktoś w mieście powiedział mi, że istnieje tajne przejście do Doliny, przez jakiś szyb kopalni. Widzę. Wchodzę. Czuję straszne ciarki na ciele. Odważny i głupi. Odważny i głupi. Labirynt korytarzy ciągnie się w nieskończoność. Podążają za mną szczury. Gdzieś w oddali błyszczała ludzka czaszka. O Innosie!
Po czasie, który wydawał mi się ponurą nieskończonością, zobaczyłem malutki refleks światła na resztkach bramy z drugiej strony tunelu. Ale… jest strasznie cicho. Myślałem, że chociaż „nasi” obstawili przejście. W końcu wyłoniłem się z kopalni. Wydawało mi się przez chwilę, że to jakaś wielka ciemna sala wewnątrz tunelu. Nic bardziej mylnego! Czy to jest do diaska Górnicza Dolina? Czy to jaka? sztuczka Beliara? Nic nie widzę, tak jakby sam Pan Ciemności zgasił światło i osłonił świat swoimi ciemnymi szatami. W końcu dostrzegłem księżyc, jedyne źródło mojej nadziei. Poznaję to zbocze… tak, to właśnie tędy szło się do zamku. Schodzę w dół, instynktownie, bez zastanowienia. Widzę w oddali człowieka! Trzymając rękę na rękojeści miecza, powoli podchodzę. Na szczęście to jeden ze zbiegów z zamku, zwiadowca. Poradził mi bym omijał szerokimi łukami główne trakty. Jasna cholera co tu się dzieje?

Posłuchałem rady zwiadowcy i zeskoczyłem do potoku. Woda jest strasznie zimna. Dookoła sucho, gdzie się podziały te piękne rośliny? Podpłynąłem do brzegu i powoli zacząłem się skradać. Niech mnie gęś kopnie! Czy tam nie stoi jakiś zielonoskóry? Schowam się za pobliskie drzewo. Uff, było blisko, chyba mnie nie zauważył. Ale zaraz… CAŁA GROMADA ORKÓW?! Szamani, oficerowie, wojownicy… a w oddali ogromna machina oblężnicza. Lord Hagen miał rację. Trzeba być niewyobrażalnie głupim by próbować dostać się do zamku. Ale skoro już tak daleko zaszedłem, chyba nie mam nic do stracenia?

Wciągnąłem powietrze i … szybkim sprintem, nie patrząc za siebie pobiegłem wprost w paszczę Beliara, jak gdyby mi na życiu nie zależało. Usłyszeli mnie, czuję ich szybkie śmierdzące oddechy, słyszę dźwięk stali, polują na mnie… Innosie dopomóż! Machina, widzę ją, spróbuję wbiec na jej szczyt, moze uda mi się doskoczyć do murów. Teraz albo nigdy!
Tak! Udało się! Słychać ryk niezadowolenia i dzikiej złości zielonoskórych. Obok stoi kusznik, zmęczony, strasznie zmęczony, ale szczęśliwy.
– Witamy w pieprzonym gnieździe śmierci głupcze – powiedział. Gdyby nie on pewnie by mnie tu nie było.

Górnicza Dolina zmieniła się nie do poznania. Stary zamek Gomeza, to ledwo utrzymująca się forteca, która jest cały czas pod oblężeniem orków wokół zamku. Od czasu do czasu obrońców odwiedza jeden ze smoków. Tak… Smoki. Ostatnim krzykiem Śniącego było : „Przybywajcie!” Demon sprowadził do naszego świata stwory o których słyszano jedynie legendy.
Stara Kopalnia to zawalona sterta gruzu, a po drodze do niej możemy spotkać Zębacze polujące na łowców skarbów. Od czasu do czasu można także natrafić na grupkę niebezpiecznych bandytów.
Nieopodal chaty Cavalorna, która stoi opuszczona i rozklekotana w nienaruszonym stanie, znajduje się ścieżka prowadząca na bagna. W mule osiadł pierwszy ze smoków, Smok Błotnisty. Siedzi tam poczwara i pilnuje swych skarbów, wypełniając rozkazy Beliara.
Na zachodzie spadł śnieg, zawalił się kanion prowadzący do Wolnej Kopalni i most do Miasta Orków, a Nowy Obóz stał się gniazdem Lodowego Smoka i jego armii Lodowych Golemów i Jaszczuroczłeków. Nie warto się tam zapuszczać, jeśli nie chce się skończyć jako mrożonka.
Na wschodzie znajduje się wielka barykada zbudowana przez Zielonoskórych. A po drugiej stronie, zapewne zbudowali prowizoryczne obozowisko. Pamiętam jak dziś, wycieczkę po obozie Sekty Śniącego. To byli wspaniali ludzie, zbłądzili, ale gościnności i odwagi im się nie odmówi. Jeden z Magów Ognia powiedział mi, że ci heretycy zostali opanowani przez samego Beliara i teraz służą mu jako podróżnicy w czasie i przestrzeni. Poszukiwacze… tak ich nazywają. Na dźwięk tego słowa przeszły mnie dziwne ciarki…
Na południu osiadł Ognisty Smok. Siadł sobie, pieprzony gad, w środku krateru swoim śmierdzącym zadem i podpala wszystko dookoła. Ziemia okalająca tereny krateru to pustynia popiołu. Od czasu do czasu Ognisty Smok lubi rozerwać się i trochę poziać ogniem na zamek, ostatni Bastion Innosa. Jego sługusy wcale nie są lepsze. Ogniste Golemy, Jaszczuroczłeki i Ogniste Jaszczury. Wszystkie te poczwary mogą Cię zniszczyć w sekundę, zmienić w kupkę popiołu.
Pamiętacie zawaloną Harpiami Starą Cytadelę, którą zawłaszczył sobie Lester? Dalej stoi w tym samym miejscu, ale jest jeszcze bardziej ponura niż ostatnimi czasy. Grasują tam Kamienne Golemy, które są chyba niezniszczalne, oraz nieznośne, skrzeczące Harpie. Jakby tego było mało, kolejny ze smoków posadził swój gadzi zad, Smok Kamienny.
Co do wieży Xardasa to stoi dalej w tym samym miejscu, zapewne chroniona potężnymi czarami. Jednak nie podchodziłem bliżej niż kilkadziesiąt metrów, słyszałem tak straszne skrzeki, jęki, że wolałem się wycofać. Nekromanta zapewne przygotował parę niemiłych niespodzianek dla głupca, który by się tam zapuścił.

W wielu miejscach doliny, stacjonują małe oddziały Łowców Smoków. Profesjonalni, uzbrojeni po zęby, czychają na każdego gada, jednocześnie prowadząc poszukiwania. Można się od nich wiele dowiedzieć, a przy odrobinie szczęścia nauczą nas ciekawych umiejętności, które mogą okazać się bezcenne.
W starych szybach kopalń, których kilka jest rozrzuconych po całej Dolinie, stacjonują małe grupki Paladynów ochraniających Kopaczy. Nawet w tak niebezpiecznych warunkach, trzeba wydobywać rudę.
Górnicza Dolina, kiedy pierwszy raz ją widzieliśmy, tętniła życiem. W blasku słońca, przemierzaliśmy niezliczone krainy, piękne i zalesione. Dziś, ten skrawek ziemi, to tylko marna pozostałość niegdysiejszej świetności. Panuje tu złowroga aura, roztaczana przez Smoki. Ale gdzieś w głębi serca czuję, że to tylko początek. Coś czai się w ukryciu, coś dużo gorszego.
Kiedyś słyszałem legendę o zaginionej wyspie, gdzieś na morzu okalającym wyspę Khorinis. Dwór Irdorath, to podobno jedyna na świecie świątynia Beliara, zbudowana przez Orków. Dawno temu Paladyni i Magowie Ognia, zniszczyli dwie podobne świątynie. Niestety reszta w tajemniczych okolicznościach zapadła się pod ziemię. Co się z nimi stało? Nie wiadomo, ale stojąc w Dzielnicy Portowej Khorinis i spoglądając w dal, w morze, czuję straszliwy niepokój.

