Gothic II i Noc Kruka

Gothic II – Farmy

Jasna cholera, Lord Andre znów kazał mi zrobić kółko po całym Khorinis, a dokładniej po wszystkich większych farmach na wyspie. Bo mi się chce… Co z tego, że jestem strażnikiem, też chciałbym czasem usiąść z jakąś cycatą panienką w karczmie i pościskać jej tyłeczek popijając przy tym gorzałę. To ojciec pchnął mnie w tę zasraną służbę, psia jego mać. Gdyby nie on, mógłbym żyć w dziczy i spokojnie polować. No dobra, koniec pieprzenia czas ruszać w drogę.

FARMA LOBARTA

1

            Łatwo tam dojść, wystarczy wyjść bramą przy wejściu do Górnego Miasta i cały czas iść prosto ścieżką. Nie wiem czemu, ale zaraz przy bramie stoi jakiś pajac przebrany za pirata, może to jakiś błazen uciekł z dworu? W każdym razie, trzeba iść ścieżką i na rozwidleniu dróg skręcić w lewo. Trzeba być niezłym tumanem żeby tam nie trafić. Lobart to jeden z tych obszczanych farmerów, którzy siedzą z dupskiem na sianku, rozkazują swoim parobkom i płaczą, że muszą na króla podatki płacić. To co może w ogóle znieśmy podatki, co nieroby? Słyszałem, że Lobart proponuje nowoprzybyłym pracę w zamian za strój farmera, tak aby każdy zawszony wsiór mógł wejść do miasta. Pewnie każe im zbierać rzepy albo gnój przerzucać. Jego żona Hilda to całkiem niezła panienka… cycata i w ogóle. Poprosiła mnie nawet kiedyś bym kupił jej patelnię, po czym ugotowała mi pyszną zupę. Pamietam, że któryś z tych obsranych niewolniczych parobków chciał ode mnie jakąś gorzałkę… A tak! To ten śmieć Vino, kazał mi kupił mi wino, bo go suszyło. Patrzcie proszę pana księżulka! Kiedyś też mieli tam problemy z bandytami, gadałem wtedy z Malethem – kolejnym z obszczymurów. Jedynym wartym odwiedzenia w tej okolicy miejscem jest piękny kamienny krąg z posążkiem Innosa. Tylko tam nie śmierdzi gównem.

FARMA AKILA

2

            Do farmy Akila dojdziemy wychodząc drugą bramą, tam gdzie stoi ten dziad proszalny z klasztoru Magów Ognia, co to niby zionie ogniem, pierdzi ogniem i może jeszcze rzyga ogniem. W każdym razie trzeba iść na rozwidleniu w prawo, potem iść prosto ścieżką i wypatrywać po lewej stronie schodów. Wchodzimy na samą górę i … już czuć nasz ulubiony zapach gnoju i uryny. To znak, że trafiliśmy! Pamiętam, że Akil zawsze miał problemy z jakimiś dwoma obibokami od Onara. Przyłazili i kazali sobie płacić. Byli to Alvares i Engardo. Kiedy pierwszy raz tam przybyłem, złoiłem im tyłki, to uciekli w popłochu gady jedne niewychowane. Do Akila wprawdzie nic nie mam, ale mógłby się chłop umyć od czasu do czasu. Jego synowie – Egil i Ehnim opiekują się większą częścią pól, to poczciwe chłopaki. Często wzywano mnie do interwencji u Akila, oni także mają problemy z bandytami. Ci zasrańcy muszą mieć gdzieś niedaleko bazę wypadową. Kiedy byłem raz na inspekcji pól, Nagur i Baltram prosili mnie o odebranie jakieś tam paczki, oczywiście nie zwróciłem na nich uwagi. Pewnie czekają na kolejnego osła posłańca. Ale za to Randolph to jeden z lepszych farmerów w Khorinis. Pomogłem mu kiedyś wygrać konkurs picia alkoholu, a potem tak się schlaliśmy, że obudziliśmy się gdzieś przy zawalonym wejściu do Górniczej Doliny. Pamiętam do dziś jak daleko rzygałem po tym konkursie.

FARMA BENGARA

3

            Ten to też znalazł sobie na farmę miejsce. Znajduje się ona przy przełęczy prowadzącej do Górniczej Doliny, szmat drogi od miasta. Najprościej dostać się tam, skręcając w prawo po wyminięciu „Martwej Harpii”, iść dalej ścieżką i na rozstaju dróg skręcić w lewo. Zresztą, przecież są drogowskazy. Co to ja jestem jakiś przewodnik? Kiedy już poczujecie znajomy zapach gówna, koniecznie skierujcie się do gościa imieniem Guan. To poczciwy myśliwy, który nauczy was kilku sztuczek dzięki którym będziecie mieli na kolejkę piwa w gospodzie, a jak wam się poszczęści to na panienkę. Warto też porozmawiać z Malakiem, który jest tu pasterzem. Do Bengara nic nie mam, to raczej uczciwy farmer. Sama farma należy do Onara – więc jeżeli ktoś tu się opieprza, to dostaje mieczem po łbie i po kłopocie. Jeśli pójdziemy trochę dalej ścieżką, za farmę będziemy mogli zobaczyć przejście do Górniczej Doliny. Stoi tam moich dwóch znajomych, którzy awansowali na Paladynów. Siedzą tam i bąki zbijają, a ja muszę po farmach ganiać.

FARMA SEKOBA

4

            Sekob także umiejscowił swoją farmę szmat drogi od miasta. Najlepiej pogadać z Laresem. Zaprowadzi on was do farmy Onara, a po drodze – oczywiście nie da się nie zauważyc ani nie poczuć znajomego zapaszku – po lewej znajduje się farma Sekoba. Sama posiadłość jest pod władaniem Onara, który ściąga z niej podatki. Wieprz pewnie ma tyle złota, że mógłby armię wynająć. Kiedy pierwszy raz tam przyszedłem jakiś zasraniec Bronko chciał ode mnie złoto za przejście, dałem mu raz czy tam dwa po mordzie i był spokój, ale znając życie pewnie i tak dalej zaczepia żółtodziobów. Co do reszty farmerów, to siedzą w polu i coś tam próbują gadać do przechodzących, ale nic mądrego do powiedzenia nie mają. Na dodatek śmierdzą jak Orkowie. Podobno w pobliżu farmy Sekoba znajduje się jaskinia wiedźmy Saggity, czy jakoś tak. Pewno to jakaś stara, smierdząca i na dodatek pomylona baba, która wieszczy i parzy ziółka na rozwolnienie, a jej oddech powaliłby smoka.

FARMA ONARA

5

            Farma Onara? Tak jak już mówiłem wcześniej, zagadajcie do Laresa, on was tam zaprowadzi. W każdym razie to kilka kroków dalej za farmą Sekoba. Onar to pieprzony nierób, ściąga podatki chyba z całego Khorinis, oczywiście prócz miasta. Nachapał się tyle złota ze swoich przekrętów, że zatrudnił zbirów z Kolonii Górniczej. Pieprznęła Bariera i wszyscy prysnęli do Onara, zasrańcy. A potem ja mam z nimi problemy, bo ludzi porządnych zaczepiają. Chociażby Lee, Gorn, Torlof, Wilk, Cypher czy Cord. Chodzi większość z nich zaćpanych i schlanych. Palą to bagienne ziele, siedzą w gospodzie, chleją a potem bójki są, jak to zwykle bywa. No i niech się wytłuką tam psy śmierdzące. Tylko dzięki najemnikom Onar ma taką pozycję na wyspie. Słyszałem, że Lee prowadzi tam rekrutację, wysyła na różne misje, a potem jazda zbierać podatki od farmerów. Podobno nawet oni, mają tam problemy z bandytami. Dziwne, bo myślałem, że to oni stoją za tymi atakami. Obóz dorobił się nawet kowala, a kilku z Najemników będzie chciało pohandlować. Chociaż ich towar śmierdzi bagiennym zielem, to czasami można trafić na jakąś perełkę. Za farmą znajduje się piękny las, w którym można poszukać ciszy, spokoju no i przynajmniej tam nie śmierdzi gnojem.

            Dobra, koniec wycieczki czas wracać do miasta. Mam już serdecznie dość, moja zbroja cuchnie na kilometr, znów będę musiał ją w nocy pucować. Nawet nie zdążę do gospody wejść i napić się gorzały. Służba nie drużba, psia ich mać.