Gothic 3 i Zmierzch Bogów

Recenzja z 2007 roku

Wstęp

Gothic III jest grą, na którą wszyscy wyczekiwali już od bardzo dawna. Zaraz po ogłoszeniu informacji i po zapowiedziach prezentowanych przez wiele serwisów traktujących o grach, pojawiło się wiele pogłosek, plotek i domniemywać na temat kolejnej, trzeciej już części przygód bezimiennego bohatera. Szykować się ponownie prawdziwy hit, a fani z entuzjazmem, nadzieję i podekscytowaniem przygotowywali się na podróż po krainie Myrtany. Ich zapał do gry był lekko podsycony dzięki Gothic II i dodatku Noc Kruka, które okazały się prawdziwym arcydziełem i bestsellerem.

Powstanie gry i premiera

Po dłuższym oczekiwaniu, w końcu Gothic III ujrzał światło dzienne w Niemczech, Ameryce, a zaraz potem w naszej ojczyźnie. Premierze towarzyszyło wiele kampanii reklamowych, dzięki czemu ta niezwykle popularna gra stała się w jeszcze większym stopniu pożądana przez graczy. Gra ukazała się w naszym kraju w dwóch wersjach – podstawowej i rozszerzonej. Wersja podstawowa była nader wszystko bogata i zawierała kilka ciekawych dodatków, między innymi zawierała płytę DVD przedstawiającą poszczególne etapy tworzenia gry, ponadto drukowany w kolorze mini poradnik dla gracza i całkiem nieźle i oryginalnie stworzone pudełko. Natomiast edycja kolekcjonerska to prawdziwy rarytas, który nie był przeznaczony dla wszystkich. CD Projekt stworzył niezwykle interesującą i obszerną edycję, która składała się z unikatowej kolekcjonerskiej księgi, która była oprawiona w skórę i mieściła cały zestaw, poza tym zawierała stylizowaną mapę przedstawiającą świat Myrtany, bardzo ładnie prezentujący się amulet z wizerunkiem śniącego, jak i cały soundtrack z muzykę pochodzącą z gry. Oprócz tych dodatków EK miała również te z edycji podstawowej. Z pewnością fani cRPGa nie zawiedli się, jeśli chodzi o tę kwestię, ponieważ nie można jej nic złego zarzucić.

Bez nowoczesnych technologi ani rusz

Zacznę od wymagań gry, ponieważ tę kwestię uważam za jedną z ważniejszych. Otóż twórcy zaznaczyli przed premierą, że gra powinna działać bez problemowo na komputerze klasy średniej, lecz niestety, z pewnością nikt z takim sprzętem nie będzie cieszyć się grą wystarczająco, gdyż Gothic III ma o wiele większe wymagania i bez wątpienia, długo nie będzie gry, która potrzebowałaby lepszego sprzętu. Na sam fakt tak olbrzymich wymagań wpływa zarówno wielkość świata i nowoczesne efekty graficzne, jak i bardzo słaba optymalizacja silnika oraz kodu gry. To wszystko powoduje, że zapewne małe grono fanów będzie mogło cieszyć się grą w pełnej okazałości tzn. na najwyższych detalach graficznych. To dla wielu bardzo przykre, bo trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – nie wszystkich stać na wysokiej jakości sprzęt, a chyba nikt nie spodziewał się, że akurat jego ulubiona gra będzie wymagała maszyny prosto z Pentagonu, bo chyba inaczej nie można tego nazwać. Może trochę przesadzam, jednak w dużej mierze uważam, że mam rację. Oczywiście, jeśli ktoś dysponuje świetnymi podzespołami – ma komputer najnowszej generacji, będzie cieszyć się piękną i zachwycającą grafikę, lecz zapewne takie osoby nie należą do większości.

Pierwsze wrażenie

Po zainstalowaniu około 3, 30 GB danych naszym oczom zapewne ukarze się całkiem podobne do poprzednich części menu. Zawiera ono kilka przydatnych funkcji i opcji, które pominą. Po włączeniu gry można dostrzec pewne zmiany w stosunku do Gothic 1 czy Gothic 2. Z mojego punktu widzenia, najważniejszą z nich jest zmiana trudności poziomu gry. Możemy teraz zdecydować, czy zamierzamy grać na poziomie łatwym, średnim czy też trudnym. To dość ciekawe i innowacyjne rozwiązanie jak na grę z tego gatunku. Pozwólcie, że omówić teraz stronę graficzną trzeciej części tego wspaniałego cRPGa. Otóż grafika, jaką możemy ujrzeć po włączeniu gry, jest bardzo piękna, szczegółowa i rzucająca się w oczy. Generuje ją całkowicie nowy silnik graficzny, który wykorzystuje całą gamę najnowszych efektów oferowanych przez pixel i vertex shadery. Dzięki temu cała gra wygląda bardzo ładnie, wręcz świetnie i rewelacyjnie. Otoczenia, tekstury, modele i ogólnie wszystko zapiera dech w piersiach i stoi na bardzo wysokim poziomie. Z pewnością niektórym mogą nie podobał się świecące i mieniące się efekty, które mogą powodować, że gra wygląda nieco sztucznie i zbyt bajecznie, jednak ja uważam ów efekty za całkiem przyzwoite i nie rażące zbytnio w oczy. Warto zaznaczyć, że twórcy w tym elemencie gry nie obijali się, wręcz przeciwnie. Została na przykład dodana roślinność przestrzenna, co powoduje, że Gothic III zyskuje nieco więcej realizmu, a samą rozgrywkę prowadzi się dużo przyjemniej. Nie mogą nie wspomnieć o systemach świateł i cieni, które są bardzo dobre i są istotnym elementem grafiki. Co do pozostałych efektów, na uwagę zasługuje również ciekawe rozwiązanie systemu krańca widoku, teraz zasięg obserwacji naszej postaci jest dużo większy, a to, co niegdyś było białe i niewidoczne, teraz jest kolorowe i w pewnym stopniu rozmazane. Dość innowacyjny pomysł. Nie trudno dociec, że jest to jeden z czynników, które powodują, że gra potrzebuje lepszej jakości sprzętu, ale o tym już mówiłem. Tak, jak w poprzednich częściach, tak i w „trójce” system dnia i nocy jest dobrze dopracowany. Wschody i zachody słońca prezentują się bardzo pięknie, natomiast losowa zmiana pogody(deszcz, zachmurzenie itd.) mogą budzić podziw i zachwycenie.

Audio & polska wersja

Jeśli chodzi o stronę dźwiękową Gothica, charakteryzuje ją połączenie różnych stylów muzycznych, co powoduje, że soundtrack jest bardziej klimatyczny i niemal każdemu powinien wpaść w ucho. Muzyka zawarta w grze z pewnością nie obiega klimatycznie od utworów, które mieliśmy okazję usłyszeć w poprzednich Gothicach, a wręcz wydaje się być od nich lepsza. Co do zmian w porównaniu z I i II częścią, należy przede wszystkim zaznaczyć, że oprawa dźwiękowa tym razem została stworzona przez orkiestrą, specjalnie zatrudnioną w tym celu. Soundtrack cechuje bardzo duża różnorodność dźwięków i instrumentów, które je wytwarzają. Przechodzenie z utworu do utworu jest bardzo płynne, niekiedy spontaniczne, a innym razem spokojne. Ogólnie mówiąc, niemal ośmiu – godzinna ścieżka dźwiękowa jest czymś niezwykłym, bez czego Gothic III nie wywierałby aż takiego dużego wrażenia i zachwytu, bez wątpienia – bardzo mocny atut gry. Odnośnie polskiej wersji gry i polonizacji, trzeba nadmienić, że głosu naszemu bezimiennemu bohaterowi ponownie użyczyć Jacek Mikołajczak, który robi to znakomicie, zresztą nie widzę nikogo innego, kto podłożyłby lepiej głos pod naszego bohatera. Co do reszty tłumaczenia, stoi ono na równym, wysokim poziomie i nikt nie powinien być zawiedziony, jeśli chodzi o ten mankament. Jedną z ciekawostek jest fakt, że sam Robert Gawliński – lider zespołu „Wilki” również wziąć udział w nagraniach, w jednej z pomniejszych ról jako przywódca klanu Ognia – Kerth.

O fabule słów kilka…

Pozwólcie, że zajmą się teraz sprawą fabuły, która spełnia niezwykle istotną rolę w Gothicu i to głównie na nią położony jest największy nacisk. Przygoda Bezimiennego rozpoczyna się tuż po obejrzeniu dość interesującego i dobrze stworzonego intro, które wyjaśnia i informuje nas o najważniejszych faktach, jakie dzieją się w królestwie Myrtany. Wnioskując z poprzednich części, możemy się domyślić, że król przegrał wojnę z orkami i jest na skraju upadku. Jego stolica – Vengard upada, lecz z pomocą magów, tworzy on dzięki rudzie, magiczną Barierę, która działa w przeciwnym kierunku, niż ta, z którą mieliśmy do czynienia w Gothic I. Rhobar wraz ze swoimi wiernymi poddanymi zostaje uwięziony w pułapce i tylko my możemy mu pomóc, jeśli zdecydujemy się mu pomóc. Tuż po przybyciu do portowego miasta – Ardei zaczynamy walkę z orkowymi najeźdźcami okupującymi tę małą, rybacką wioskę. Na szczęście nie jesteśmy zdani tylko i wyłącznie na siebie, pomagają nam nasi starzy przyjaciele – Gorn, Diego, Lester, no i oczywiście Milen, którzy stają razem z nami do walki. Po zwycięskiej potyczce, nasza wędrówka rozpoczyna się na dobre…
Ogólnie mówiąc, fabuła w tej części sagi jest bardzo ciekawa i niewiarygodnie wciągająca. Z pewnością jest o wiele bardziej rozbudowana, w porównaniu do swych poprzedniczek i nie można powiedzieć o niej złego słowa. Jak przystało na grę cRPG, wystrzega się liniowości i pozornie, nawet niezbyt ważny i nieznaczący quest może obić się w późniejszym czasie na naszej reputacji u konkretnej frakcji. A tych jest w grze kilka, możemy przystąpił do Buntowniczego podziemia, które skrywa się po lasach i borach, i z łatwością radzi sobie tam z orkowymi patrolami. Możemy także wybrać drogę Orkowego Najemnika, który trudni się w pomaganiu okupantom i likwidowaniu Buntowników, którzy sprzeciwiają się Orkom i z nimi walczą. Wreszcie, możemy zostać odważnym Nordmarczykiem, któremu nie straszne mroźne bezkresy i pustkowia krainy Normar czy też Asasynem, który doskonale i precyzyjnie włada podwójnym ostrzem i wierzy w Beliara. Oczywiście, to nie wszystkie grupy, do których możemy przystań, warto wspomnieć jeszcze o Gońcach Leśnych i Koczownikach, którym także możemy pomóc podczas naszej przygody. Zapewne dla większości będziemy wykonywać przeróżne zadania i zlecenia, których jest około 600. To bardzo duża ilość i chyba nikt nie będzie narzekać na brak questów. Mimo to jednak ich większość sprowadza się do tego samego, starego i sprawdzonego schematu, który skupia się głównie na tym, by coś zabić bądź przynieść. Po dłuższej grze może to nużyć i sprawiał, że niechętnie będziemy podchodzić do wykonywania tych jakże schematycznych zadań.

Myrtana staje przed nami otworem…

W tej części artykuły skupić się na świecie gry. Z całą pewnością jest on dużo większy od tego, który mieliśmy okazję przemierzać w Gothic II. Kontynent jest naprawdę wielkich rozmiarów, a przebycie go całego, wzdłuż i wszerz, to niełatwa rzecz. Miasta i okoliczne wioski aż roją się od orków, których wspomagają ludzie na ich usługach. Można spotkać także wielu niewolników, głównie w większych ośrodkach, natomiast w borach leśnych skrywają się zarówno Gońcy Leśni wraz z Druidami, jak i Podziemie Buntownicze. Nieco inaczej jest w pozostałych częściach kontynentu, bo na przykład pustynne tereny zamieszkują Koczownicy wraz z Asasynami, zaś mroźne krainy Nordmaru przejęte są przez wojowników i myśliwych z rożnych klanów. Błądząc po całym świecie można natknąć się na sporą ilość NPCów, które zajmują się własnymi zajęciami, lecz kiedyś, przechadzając się po Khorinis, ich poczynania wydawały mi się trochę bardziej realistyczne, być może to wina tego, że w zasadzie ze sobą nie rozmawiają…
Zarówno zwierzęta jak i roślinność, czyli fauna i flora oferują nam dużo więcej w stosunku do poprzednich części cRPGa. Wchodząc do lasu można podziwiać wspaniałe widoki, które są znakomicie dopracowane i wprowadzają w zachwyt. Nie inaczej jest, przechadzając się po innych częściach Myrtany, Varantu oraz Normaru. Co do wszelkiej maści zwierząt, należy skierować ukłon w stronę twórców gry, gdyż i w tym elemencie gra wypada dobrze. Na swej drodze dane nam będzie spotkać nie tylko, stare, jakże znane potwory, ale również i nowe, ciekawie wyglądające. Szczególnie zainteresowały mnie szablozęby, rozpruwacze, nosorożce, a także gargulce, które nieźle się prezentują. Co ciekawe, wiele bestii występuje w stadach, przez co są one tym trudniejsze do pokonania. Nie wszystkie są do nas wrogo nastawione(np. bizony, króliki czy węże) i nie od razu atakują naszą postać. Wprowadzonych zostało także kilka innowacji i nowości. Między innymi są to: efekt zatrucia oraz efekt słabości. Zatrucie powoduje, że nasz stan zerowania zmniejsza się w dość szybkim tempie, a nie leczone, prowadzi do śmierci. Osłabienie natomiast to, jak sama nazwa wskazuje – osłabienie naszej wytrzymałości, przez co regenerowana jest ona dużo wolniej. To niezwykle pomysłowe urozmaicenie rozgrywki. 

Nowa przygoda

Omówić teraz samą rozgrywkę, w której zaszło wiele zmian. Przede wszystkim ważne zmiany powiązane są z systemem walki. Teraz mamy dwa rodzaje ciosów – PPM, który służy za krótki i szybki atak, w przypadku, gdy mamy tarczę jest to zasłonięcie się, oraz LPM służący za cios silniejszy, lecz bardzo wolny. Nasi przeciwnicy namierzani są automatycznie, a podczas walki możemy zmienić, kogo mamy zamiar zaatakować. Zaskakujący jest fakt, iż walcząc z kilkoma orkami bądź humanoidami ludzkimi, występuje bardzo dziwna rzecz. Chodzi o to, że podczas, gdy walczymy nawet z całymi zastępami wrogów, atakować nas będzie tylko jeden z nich. Ten błąd w dużym stopniu ułatwia walkę i stawia nas z góry na wygranej pozycji. Na szczęście, wielu orkowych czy ludzkich przeciwników posiada w swoim ekwipunku broń strzelecką, przez co nie możemy się czuć podczas walki i zawsze jest ryzyko, że polegniemy w starciu. Inaczej jest w przypadku bestii i potworów, walka z całym stadem prowadzi do rychłego zgonu i nawet postać na wysokim poziomie, z bardzo dobrym ekwipunkiem może sobie po prostu nie dać rady. Szycie z łuku/kuszy też wygląda inaczej i chyba lepiej, niż dawniej. Teraz, napinając którąś z broni, sami możemy kierować celownikiem, a tym samym zdecydować, gdzie poleci nasz bełt czy strzała. Jeśli mowa o magii, nie występują już runy, a jedynie pozostałością po poprzednikach „trójki” są zwoje z zaklęciami, których można używać jednorazowo. Zamiast run, możemy uczyć się czarów na stałe, jednak do tego celu potrzebujemy odpowiedniej ilości punktów atrybutu „Prastara wiedza” – kolejna nowość. Istotne i przemyślane zmiany zaszły w ekwipunku, który podzielony jest tym razem na zakładki(broń, opancerzenie, żywność itd.). To w sporym stopniu ułatwia poruszanie się po nim. W zakładkach możemy zaś znaleźć odnośniki do zadań wraz z mapę całego Kontynentu, do przepisów alchemicznych, kulinarnych, kowalskich czy też do listy umiejętności, których dane nam będzie się nauczyć. To raczej jedna z ważniejszych innowacji, jedynie irytującą rzeczą jest brak opisów questów, których szczególnie mi brak. Zresztą nie tylko to jest minusem Gothic III. Poza tym drobnym uproszczeniem, w grze niemal wcale nie ma tekstów, książek lub notatek, które można by czytać. 

 Warto kupić? Warto zagrać?

Podsumowując, Gothic III bez wątpienia można uznać za grę wielką w swoim gatunku. Wspaniały, bardzo wiarygodny i tętniący życiem świat, świetna i wyznaczająca nowe trendy grafika, doskonały i klimatyczny soundtrack, mnóstwo nowości i innowacji w porównaniu z resztą sagi, a także mistrzowsko stworzony klimat to główne atuty tej gry. Oczywiście, nie obyło się bez wad, których niestety nie brakuje. Główne i najbardziej znaczące to: liczne uproszczenia, choćby brak pism, straszna ilość bugów i błędów psujących przyjemność czerpaną z gry oraz sporo niedoróbek, które jednak można przeboleć. Niektórzy narzekają także na to, że gra jest zbyt łatwa. Sądzę, że niektóre babole zostaną naprawione wraz z nadejściem nowych patce, nad którymi nieustannie pracują twórcy. Mimo wszystko, osoby, które nabądź Gothic III nie powinny żałować wydanych pieniędzy, gdyż trzecia część piękna i cudna gra, którą warto mieć, a dla każdego fana serii czy chociaż gier cRPG, to pozycja obowiązkowa.